Jak USDA1 zniszczyło rodzinne gospodarstwa rolne
ROBERT W MALONE MD, MS
Earl Butz pełnił funkcję sekretarza rolnictwa w rządach prezydentów Richarda Nixona i Geralda Forda, a pod koniec lat 50. był zastępcą sekretarza w rządzie Eisenhowera. Jego prawie dziewięcioletnia kadencja zapewniła, że radykalna polityka, sprzyjająca wielkopowierzchniowym praktykom rolniczym, mocno zakorzeniła się w rządzie federalnym. Radykalne zmiany gospodarcze i regulacyjne, które miały miejsce podczas kadencji Butza jako sekretarza USDA, doprowadziły do szybkiego upadku amerykańskich rodzinnych gospodarstw rolnych na rzecz dużych przedsiębiorstw rolniczych. Katastrofalne skutki były odczuwalne w sferze gospodarczej, środowiskowej i społecznej. Do dziś kształtują one rolnictwo i życie na obszarach wiejskich w Stanach Zjednoczonych.
W wyniku tej polityki rolnej małe miasteczka podupadły, ponieważ ludzie opuszczali rodzinne gospodarstwa w poszukiwaniu lepszych możliwości. Ci, którzy zostali, borykali się z wieloma trudnościami ekonomicznymi. Powstała zależność od państwa opiekuńczego, a ubóstwo stało się powszechną cechą amerykańskich obszarów wiejskich. Ci, którzy mogli wyjechać, w tym całe pokolenia młodych dorosłych, opuścili swoje rodziny i dalszych krewnych, aby znaleźć lepsze życie w dynamicznie rozwijających się przedmieściach i miastach w całym kraju. Jak powiedział sam Butz:
„Mniej rolników oznaczało więcej pracowników fabryk. Więcej pracowników fabryk oznaczało więcej telewizorów, pralek, wanien, samochodów i, co najważniejsze, zysków”.
Minister, Earl Butz
Przejście na scentralizowany system żywnościowy, wraz z dotacjami dla upraw towarowych, takich jak kukurydza, owies, pszenica i soja, a także pojawienie się wielkich gospodarstw drobiarskich i hodowlanych, przyniosło korzyści przede wszystkim dużym gospodarstwom przemysłowym i agrobiznesowi (oraz finansistom z Wall Street), pozostawiając małych, zróżnicowanych rolników bez szans konkurencji.
Przyczyny tych radykalnych zmian były złożone. Butz uważał, że modernizacja rolnictwa oznacza przyjęcie metod przemysłowych i zwiększenie skali produkcji. Poprzez zachęcanie do „działaj na dużą skalę albo wycofaj się”, jego wizją było zwiększenie wydajności, obniżenie kosztów i maksymalizacja plonów. Jednym z powszechnych uzasadnień było to, że Stany Zjednoczone mają moralny obowiązek wyżywić świat.
Polityka miała na celu produkcję większej ilości żywności po niższych cenach, dzięki czemu podstawowe produkty spożywcze stałyby się szeroko dostępne dla konsumentów. Zmuszając rolników do produkcji „od ogrodzenia do ogrodzenia”, Butz zamierzał zalać rynek niedrogą żywnością. Tak właśnie się stało. Ale jakim kosztem?
Butz postrzegał kontrolę podaży i wsparcie cenowe z czasów Nowego Ładu jako przestarzały „socjalizm”. Twierdził, że zniesienie tych programów i pozostawienie cen siłom rynkowym sprawi, że rolnictwo stanie się bardziej samowystarczalne i mniej zależne od rządowych dopłat. Tak się jednak nie stało. Dotacje rządowe nie zostały zniesione, a wręcz przeciwnie – były kontynuowane i zwiększone, ale często miały formę bezpośrednich płatności związanych z produkcją, kredytów rolniczych i ubezpieczeń upraw, a nie gwarancji cenowych i limitów produkcji. Z czasem zmiany te zachęciły do jeszcze większej produkcji, sprzyjając wielkoskalowemu, wysokowydajnemu rolnictwu, szczególnie w przypadku upraw przemysłowych zbóż.
Rząd wierzył, że nadprodukcja żywności może zwiększyć eksport i przekształcić żywność w narzędzie geopolityczne, a niektórzy mogliby powiedzieć, że w broń geopolityczną. Najwyżsi urzędnicy postrzegali bogactwo rolnicze Ameryki jako sposób na zwiększenie eksportu i wzmocnienie geopolitycznych wpływów Stanów Zjednoczonych. Strategia ta obejmowała przekazywanie dużych darów żywnościowych krajom słabiej rozwiniętym, co zakłóciło lokalne praktyki rolnicze. W rezultacie ludność wiejska w krajach słabiej rozwiniętych często zaprzestała produkcji własnej żywności i stała się zależna od niskiej jakości żywności produkowanej masowo przez rząd USA. Zamiast wyżywić świat, jak przewidywał Butz, te dostawy żywności zostały wykorzystane jako narzędzie polityczne przez lokalne elity. Kraje pozostały tak samo zagrożone brakiem bezpieczeństwa żywnościowego jak dotychczas, a okresowe klęski głodu pogłębiały wysiedlenia i konflikty. Ponadto upadek małych tradycyjnych gospodarstw rolnych oznaczał, że kraje te nie były już niezależne, ale musiały polegać na pomocy USA, aby przetrwać. Z punktu widzenia geopolitycznej struktury władzy było to zwycięstwem Departamentu Stanu i tajnych służb – tego, co obecnie nazywamy „głębokim państwem”.
Dziś sytuacja nie jest lepsza
Według spisu rolnego przeprowadzonego przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych w 2022 r., w latach 2017–2022 zlikwidowano ponad 141 000 gospodarstw rolnych. Oznacza to spadek o około 7% w tym okresie. W ten sposób rosnące obciążenia regulacyjne zainicjowane przez Butza trwają do dziś i nadal pogłębiają upadek społeczności rolniczych w całym kraju.
Butz i inni decydenci postrzegali migrację ludności z małych gospodarstw rolnych do miast w Stanach Zjednoczonych jako część niezbędnej modernizacji gospodarczej (i mobilizacji) potrzebnej do dalszego wzrostu gospodarczego. Uważali, że konsolidacja gospodarstw rolnych uwolni siłę roboczą dla przemysłu, co z kolei doprowadzi do szerszego wzrostu gospodarczego. Sekretarz USDA Butz i ówczesna administracja Białego Domu, w której służył, potępili politykę rolną z czasów Nowego Ładu jako socjalistyczną. Następnie jednak przystąpili do wdrażania polityki, która miała wypędzić ludzi z ziem należących do ich rodów od pokoleń. Zrobili to, aby kontrolować rynki rolne i zapewnić siłę roboczą dla przemysłu w obszarach miejskich. Nie zdawali sobie sprawy, że w zasadzie tworzą formę gospodarki nakazowej, ponieważ rząd zmuszał ludzi do opuszczenia swoich ziem w procesie wyniszczania. Kontrolując, kto może uprawiać ziemię, ich potajemna polityka „gospodarki nakazowej” nie była lepsza od polityki reżimów socjalistycznych lub komunistycznych, które rzekomo tak bardzo pogardzali.
Rolnictwo wymaga różnorodnych umiejętności i znacznych nakładów kapitałowych, aby rozpocząć działalność. Gdy ludzie opuścili rodzinne gospodarstwa, nie było już odwrotu. W rezultacie bogactwo zgromadziło się w rękach dużych przedsiębiorstw rolniczych i wysoce wydajnych gospodarstw. Natomiast mniejsi rolnicy stanęli w obliczu ubóstwa i utraty rodzinnych ziem. Spowodowało to, że mieszkańcy wsi musieli podjąć niskopłatną pracę gdzie indziej. Przewidywany wzrost gospodarczy przyniósł korzyści przede wszystkim bogatym, a nie klasie średniej czy ubogim pracownikom. Najstarsza historia w historii.
Wyczerpanie gleby – przyczyny i skutki
Wreszcie, po dziesięcioleciach szkodliwej polityki federalnej, pojawiła się szansa na ponowne przemyślenie rolnictwa w Stanach Zjednoczonych i odejście od dyktatu USDA z czasów Nixona, który głosił: „bądź duży albo znikaj”. Wątpliwe praktyki rolnicze, takie jak stosowanie nawozów na bazie ropy naftowej, pestycydów i herbicydów, a także automatyzacja, zyskały na znaczeniu kosztem ogólnej żyzności gleby i dostępności mikroelementów. Wszystko to poświęcono na ołtarzu postępu, aby osiągnąć większą wydajność i rentowność coraz większych gospodarstw.
Rolnicy w Stanach Zjednoczonych nadal stosują kilka wysoce toksycznych pestycydów i herbicydów, z których część została zakazana lub poddana surowym ograniczeniom w innych krajach. Substancje te stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi, pracowników rolnych, konsumentów i środowiska.
Ponadto rolnicy nie polegają już na regeneracji gleby poprzez stosowanie obornika i upraw nawozowych w systemie płodozmianu, zamiast tego stosują nawozy syntetyczne. Jednym z najczęściej stosowanych nawozów jest mocznik, wytwarzany z amoniaku, który z kolei jest zazwyczaj produkowany z gazu ziemnego.
Amoniak wykorzystywany do produkcji nawozów jest wytwarzany głównie w procesie Habera-Boscha, w którym azot z powietrza łączy się z wodorem. Głównym przemysłowym źródłem wodoru jest gaz ziemny (metan). W procesie tym gaz ziemny reaguje z parą wodną, tworząc wodór, który następnie łączy się z azotem, tworząc amoniak. Jest on następnie stosowany jako nawóz płynny lub granulowany do upraw. Tak więc nawóz ten pojawia się dzisiaj, a jutro już go nie ma, ponieważ szybko przedostaje się do strumieni, jezior, a ostatecznie do oceanu.
Spływ tych składników odżywczych powoduje gwałtowny wzrost glonów, powodując „zakwity glonów”, które mogą pokrywać duże obszary wody. Rozkład tych zakwitów powoduje wyczerpanie tlenu w wodzie, tworząc hipoksyczne „martwe strefy”, w których większość organizmów wodnych nie może przetrwać. Przykładem jest „martwa strefa” w Zatoce Meksykańskiej, która jest obszarem hipoksycznym o powierzchni tysięcy mil kwadratowych, spowodowanym głównie przez spływ nawozów z dorzecza rzeki Missisipi.
Konsekwencje żywieniowe
Około pięćdziesiąt dużych rzeźni bydła obsługuje 98% całego bydła w Stanach Zjednoczonych, a 11 największych przetwarza 46%. Tendencja ta wynika głównie z polityki USDA sięgającej czasów sekretarza Earla Butza. Dlatego też niezbędna jest zmiana przepisów federalnych w celu wsparcia lokalnych rzeźni, ponieważ obiekty te mają zasadnicze znaczenie dla zapewnienia dostępu do produktów mięsnych od producenta do konsumenta.
Przepisy rolnicze USDA stworzyły poważne przeszkody dla lokalnych rzeźni. Jednolite standardy, wysokie koszty dostosowania się do przepisów, niedobór inspektorów i nieelastyczne zasady doprowadziły do konsolidacji branży, utrudniając małym, lokalnym i niszowym producentom dostęp do pobliskich usług uboju i przetwórstwa.
Kiedy ludzie stale spożywają nieodżywcze, wysoko przetworzone produkty spożywcze, składające się głównie z chemikaliów, konserwowanego mięsa importowanego, olejów z nasion, zbóż, cukru, węglowodanów prostych i roślin strączkowych, skutkiem tego jest chroniczna epidemia otyłości. Całe produkty spożywcze w postaci warzyw, owoców, orzechów, wysokiej jakości nabiału i mięsa mogą zmienić stan zdrowia Amerykanów. Są to właśnie te produkty, na które USDA w większości przymyka oko. Te małe gospodarstwa rolne są w większości poza zasięgiem USDA. Mogą i muszą działać niezależnie od ogromnych obciążeń regulacyjnych nakładanych na duże gospodarstwa rolne. Jest to nisza, w której ponowne pojawienie się gospodarstw rodzinnych może mieć znaczący wpływ, ponieważ wykorzystują one tradycyjne, ekologiczne i regeneracyjne praktyki rolnicze do produkcji zdrowszej żywności. Małe gospodarstwa rolne są idealnym miejscem do tworzenia zdrowej amerykańskiej diety.
Przed obecną administracją Trumpa ostatnią administracją prezydencką, która agresywnie wspierała małe gospodarstwa rolne, była administracja prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Kennedy wspierał inicjatywy mające na celu poprawę gospodarki obszarów wiejskich, które pośrednio przynosiły korzyści małym rolnikom. Ustawa o przebudowie obszarów (Area Redevelopment Act) z 1961 r. miała na celu stymulowanie wzrostu gospodarczego na obszarach wiejskich poprzez tworzenie infrastruktury i miejsc pracy, pomagając małym rolnikom w regionach dotkniętych kryzysem gospodarczym. Rural Electrification Administration (REA), rozbudowana za poprzednich administracji, nadal udzielała pożyczek na usługi elektryczne i telefoniczne na obszarach wiejskich, pomagając małym rolnikom w modernizacji. Administracja Kennedy'ego promowała programy ochrony środowiska, takie jak Soil Conservation Service, które zapewniały rolnikom pomoc techniczną i finansową w zakresie zrównoważonych praktyk. Drobni rolnicy mogli korzystać z tych zasobów w celu poprawy gospodarki gruntami, choć udział w programach wymagał pokonania biurokratycznych procedur. Kennedy aktywnie wykorzystywał swoją pozycję, aby podkreślać znaczenie małych gospodarstw rolnych dla kultury i gospodarki Stanów Zjednoczonych. W swoich przemówieniach, takich jak wystąpienie na Krajowej Konferencji ds. Życia Wsi (1962 r.), podkreślał znaczenie rozwoju społeczności wiejskich i gospodarstw rodzinnych, sugerując retoryczne zaangażowanie na rzecz drobnych rolników.
Niedawno, za drugiej kadencji administracji Trumpa, sekretarz USDA Brooke Rollins uruchomiła program Farmers First: Small Family Farms Policy Agenda, którego celem jest usunięcie barier i zwiększenie wsparcia dla małych gospodarstw rodzinnych. Polityka Rollins została przedstawiona jako odpowiedź na presję gospodarczą i przeszkody regulacyjne, które doprowadziły do utraty ponad 141 000 gospodarstw w ciągu ostatnich pięciu lat. Skupiła się ona na usuwaniu przeszkód, a nie na wprowadzaniu nowych regulacji, oraz na tworzeniu środowiska, w którym małe gospodarstwa nie są w niekorzystnej sytuacji w porównaniu z większymi przedsiębiorstwami rolniczymi. Czy polityka ta jest zbyt skromna, zbyt późna, czy też z czasem również zostanie skażona regulacjami, pozostaje kwestią otwartą.
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat nauczyliśmy się, że Stany Zjednoczone nie mogą i nie powinny „karmić świata”. Ponieważ te tanie produkty spożywcze na bazie zbóż i soi, których mamy nadmiar, są tymi samymi produktami, które powodują choroby u nas wszystkich. Ostatecznie przepisy te służyły głównie interesom Wall Street i dużych korporacji inwestujących w rolnictwo. Z pewnością nie służyły one interesom amerykańskich rolników ani amerykańskich konsumentów. Co więcej, nie wyświadczamy też żadnej wielkiej przysługi innym narodom. Państwa narodowe muszą decydować o swoim losie i nie polegać na miękkiej sile rządu Stanów Zjednoczonych, aby przetrwać.
Teraz potrzebujemy nacisku na zdecentralizowaną, lokalną produkcję. Należy umożliwić, ale niekoniecznie wymuszać, wycofanie procesu produkcji żywności z wielkich gospodarstw rolnych poprzez wspieranie wysiłków małych rolników w sprzedaży swoich produktów bezpośrednio lokalnym konsumentom.
Dzięki niewielkim zmianom w ramach regulacyjnych USDA możemy spodziewać się ożywienia małych gospodarstw rolnych. W ten sposób ożywimy małe miasteczka. To z kolei ożywi „pomijane” stany i ich „godnych pożałowania” mieszkańców.
Te niewielkie zmiany regulacyjne obejmują usunięcie barier rządowych utrudniających działalność małych gospodarstw rolnych. Dzięki reorganizacji USDA i ogólnej polityki FDA w sposób przyjazny dla rolników, z bardziej zdecentralizowanym podejściem umożliwiającym innowacje, sytuacja może ulec zmianie. Zamiast promować wielkie rolnictwo, rząd powinien umożliwić rozwój większej liczbie małych gospodarstw rolnych i ich dostawców poprzez złagodzenie kontroli regulacyjnej. Niech konsumenci decydują, czy mięso, które kupują na targu lub bezpośrednio od rolnika lub rzeźnika, jest dobrej jakości. W tym modelu USDA i FDA można by porównać do etykiety, która dawałaby konsumentom pewną gwarancję, że określone normy zostały spełnione, ale jednocześnie złagodziłaby kontrolę nad rolnikami.
Dlaczego mamy tak wiele przepisów? Kto zyskuje na silnie regulowanej branży? Odpowiedź jest prosta: silnie regulowane środowisko sprzyja dużym przedsiębiorstwom. Powód jest oczywisty. Im drożej coś trafia na rynek, tym mniejsza jest konkurencja. Oczywistym przykładem tego typu regulacji jest przemysł farmaceutyczny.
Podobnie wiele innych branż ogranicza konkurencję głównie poprzez regulacje rządowe i bariery regulacyjne utrudniające wejście na rynek. Branże podlegające ścisłej regulacji są często tworzone przez lobbystów reprezentujących właśnie te branże, które są regulowane. Bariery te często obejmują wymogi licencyjne, wymogi bezpieczeństwa, ochronę patentów lub znaków towarowych, prawa wyłączne lub złożone ramy zgodności, które zniechęcają lub wręcz blokują nowych konkurentów. Niektóre z branż, które wykorzystały regulacje do wyeliminowania małych przedsiębiorstw, to między innymi bankowość, ubezpieczenia, telekomunikacja i opieka zdrowotna.
W ramach ściśle regulowanych ram wygrywają „duzi gracze”. Tylko oni mogą sobie pozwolić na przestrzeganie przepisów. Mają więc motywację, aby lobbować na rzecz coraz większej liczby regulacji, ponieważ tylko oni są w stanie ponieść związane z nimi koszty. Jest to strategia antykonkurencyjna, która daje im nieuczciwą przewagę. Regulacje rządowe stają się bronią służącą do eliminowania małych konkurentów. Jest to absolutnie część dynamiki zachodzącej w wielkim rolnictwie.
Wielkie rolnictwo, poprzez swoje zastępcze organy, USDA, FDA i CDC, objęło swoją kontrolą niemal wszystkie aspekty amerykańskiego rolnictwa. Weźmy na przykład przemysł jajczarski. Branża ta została poddana ścisłej regulacji, a FDA, USDA i CDC wymagają od hodowców drobiu przestrzegania określonych przepisów.
FDA reguluje produkcję jaj kurzych w celu zapewnienia bezpieczeństwa żywności, koncentrując się przede wszystkim na zapobieganiu zanieczyszczeniu patogenami, takimi jak Salmonella enteritidis. Obowiązująca od 2009 r. zasada bezpieczeństwa jaj FDA wymaga od ferm jajecznych posiadających ponad 3000 kur niosek przestrzegania określonych praktyk podczas przechowywania i transportu jaj. Praktyki te obejmują środki bezpieczeństwa biologicznego, czyszczenie i dezynfekcję pomieszczeń, zwalczanie much i gryzoni oraz badania na obecność chorób. Ponadto zasada ta nakłada obowiązek przechowywania jaj w chłodni w gospodarstwie w ciągu 36 godzin od zniesienia.
FDA oferuje również wytyczne dla „producentów jaj”, którzy umożliwiają kurom dostęp do obszarów zewnętrznych, zapewniając zgodność z normami zapobiegającymi zanieczyszczeniu salmonellą. Ponadto FDA wprowadziła nowe przepisy dotyczące oznaczania alergenów, które wymagają bardziej szczegółowej identyfikacji jaj pochodzących od innych gatunków ptactwa, takich jak kaczki, gęsi, przepiórki lub inne ptaki. Natomiast jaja kurze będą nadal oznaczane po prostu jako „jaja”.
USDA ustanowiło przepisy dotyczące jaj kurzych w celu zapewnienia bezpieczeństwa, jakości i prawidłowego oznakowania. Przepisy te obejmują różne aspekty, w tym dobrostan zwierząt, sposób postępowania z jajami i wymagania dotyczące oznakowania. Na przykład Służba Bezpieczeństwa i Inspekcji Żywności USDA nadzoruje bezpieczeństwo i kontrolę produktów jajecznych, zapewniając ich zgodność z normami federalnymi. Ponadto ostateczna zasada dotycząca bezpieczeństwa jaj ma na celu zapobieganie zakażeniu salmonellą poprzez nałożenie na producentów jaj obowiązku wdrożenia określonych środków bezpieczeństwa.
Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wydaje wytyczne dotyczące bezpieczeństwa jaj kurzych, w szczególności dotyczące potencjalnego zakażenia patogenami, takimi jak salmonella i ptasia grypa.
Technicznie rzecz biorąc, wszystkie te regulacje wynikają z konstytucyjnych uprawnień rządu federalnego w zakresie regulacji handlu międzystanowego. Jeśli więc rolnik nie prowadzi handlu międzystanowego, uprawnienia prawne USDA, FDA i CDC są minimalne. W teorii brzmi to dobrze, ale bardzo niewielu rolników rodzinnych ma środki na zatrudnienie prawnika specjalizującego się w prawie konstytucyjnym, który postawi te agencje federalne w ich miejscu, jeśli zapukają do ich drzwi.
Urząd ds. Odpowiedzialności Rządowej (GAO) podkreślił, że USDA jest wiodącą agencją w przypadku wybuchu ptasiej grypy, ale nawet Departament Bezpieczeństwa Krajowego otrzymał rolę w procesach regulacyjnych dotyczących drobiu. DHS przejąłby wiodącą rolę w koordynowaniu działań federalnych w przypadku ogłoszenia stanu wyjątkowego z powodu ptasiej grypy. GAO zalecił również, aby USDA w pełni wykorzystywało wiedzę i zasoby DHS w zakresie planowania działań zapobiegawczych i reagowania.
Tak więc nie ma jednej instytucji rządowej regulującej produkcję jaj - jest ich wiele. Nie zaczęliśmy nawet zajmować się nowymi przepisami nakładanymi na hodowców drobiu w związku z nowymi szczepami ptasiej grypy.
Jednak dane pokazują, że nawet w 1986 r. w Stanach Zjednoczonych nie odnotowano prawie żadnych poważnych ognisk choroby związanych z jajami i salmonellą. W rzeczywistości większe ogniska salmonelli wystąpiły długo po wprowadzeniu większości tych środków regulacyjnych. Nawet wtedy zgłoszono co najwyżej 130 przypadków – najprawdopodobniej dzięki nowym technikom nadzoru nad drobiem i COVID-19, a także H5N1. Masowe badania drobiu i zwierząt gospodarskich pod kątem tych chorób zakaźnych są obecnie najnowszym trendem w dziedzinie zdrowia publicznego.
Duzi producenci ponoszą roczne koszty związane z przestrzeganiem przepisów przekraczające sześć cyfr. Koszty te są bezpośrednio przenoszone na konsumentów.
Co zabawne, pomimo licznych przepisów dotyczących środowiska i bezpieczeństwa żywności, które nałożyły znaczne obciążenia finansowe na amerykańskich rolników, rzeczywiste dane nie potwierdzają twierdzenia, że nasza żywność jest rzeczywiście bezpieczniejsza.
W porównaniu z oficjalnymi danymi z lat 60. XX wieku, obecnie w Stanach Zjednoczonych nie odnotowuje się znacznie mniej przypadków chorób przenoszonych przez żywność na mieszkańca niż przed wprowadzeniem wszystkich tych przepisów. Liczba zgłoszonych przypadków wydaje się obecnie podobna lub nawet wyższa! Jednak kompleks rolno-przemysłowy i rząd USA twierdzą, że jest to artefakt. Rząd USA twierdzi, że wzrost zachorowań na choroby przenoszone przez żywność na mieszkańca wynika ze znacznie lepszego wykrywania i dokumentowania tych przypadków. Nie ma jednak solidnych dowodów na poparcie tej promowanej wersji wyjaśniającej, dlaczego liczba zachorowań na choroby przenoszone przez żywność pozostała stosunkowo stabilna od lat 60. XX wieku, pomimo gwałtownego wzrostu liczby przepisów, kosztów związanych z ich przestrzeganiem i nadzoru. Przepisy te spowodowały wzrost wielkości ogromnego kompleksu rolno-przemysłowego, podczas gdy liczba małych gospodarstw rolnych spadła.
Analizując przyczyny upadku małych gospodarstw rolnych, nasuwa się pytanie, czy była to zorganizowana konspiracja mająca na celu zniszczenie wiejskiej Ameryki przez kolejne administracje Białego Domu od lat 50. XX wieku do chwili obecnej (przerwana jedynie przez JFK), czy też było to po prostu zjawisko naturalne, które nastąpiłoby niezależnie od interwencji Earla Butza i USDA. Po przeanalizowaniu historycznych oświadczeń publicznych jasne jest, że było to zamierzone działanie. Wyraźnie widać, że Earl Butz i Richard Nixon spiskowali, aby zlikwidować rodzinne gospodarstwa rolne w całej Ameryce. Zrobili to, ponieważ zdali sobie sprawę, że rodzinne gospodarstwa rolne są ogniwem łączącym pokolenia, które hamuje industrializację. Nie jest to „teoria spiskowa”, ale raczej teza poparta historycznymi oświadczeniami politycznymi z tamtego okresu.
USDA pod kierownictwem Earla Butza opracowało strategię rządową mającą na celu rozdzielenie rodzin i członków rodzin. Przeniesienie mężczyzn z obszarów wiejskich Ameryki było zamierzone. Społeczeństwa uprzemysłowione opierają się na sile roboczej, która jest gotowa i zdolna do przeniesienia się, zarówno pod względem geograficznym, jak i społecznym, aby dostosować się do stale zmieniających się wymagań technologii, rynku i gospodarki.
Mobilność siły roboczej jest uważana za kluczową dla odporności gospodarczej, innowacyjności i trwałego wzrostu. W społeczeństwach przemysłowych coraz więcej funkcji, takich jak opieka nad dziećmi, opieka nad osobami starszymi i edukacja, przechodzi z rodziny wielopokoleniowej na państwo, a rodzina nuklearna staje się coraz bardziej odizolowana od rodziny wielopokoleniowej. W przypadku małych rodzin rolniczych i społeczności wiejskich sekretarz Butz i jego współspiskowcy w Białym Domu zaplanowali i doprowadzili do upadku rodzinnych gospodarstw rolnych, aby stworzyć wysoce mobilną siłę roboczą w miastach.
To między innymi dlatego współczesne zachodnie państwa narodowe kładą tak duży nacisk na „wyższe wykształcenie”. Studia, podczas których dzieci opuszczają dom rodzinny, zrywają więzi rodzinne. Tworzy to siłę roboczą gotową do przeprowadzki w poszukiwaniu możliwości kariery, trwale zrywając więzi zarówno z rodziną nuklearną, jak i rozszerzoną.
Badania nad wzorcami migracji młodzieży2 z wyższym wykształceniem w Stanach Zjednoczonych pokazują, że znaczna część z nich nie wraca do regionów, w których dorastała, po uzyskaniu dyplomu. Dotyczy to zwłaszcza obszarów wiejskich Ameryki. Wiele małych miasteczek w stanach środkowych niemal zamieniło się w miasta-widma. Zastanówmy się, co to oznacza dla rodziny i tradycyjnych wartości.
Biorąc to wszystko pod uwagę, prawda jest taka, że rząd nie zrealizował swojego planu zniszczenia rodzinnych gospodarstw rolnych. Wiele z tych rodzin po prostu przeszło do podziemia. Ponieważ USDA nie miało im już nic do zaoferowania, zaczęły sprzedawać produkty rolne, jaja, surowe mleko, niszowe zwierzęta hodowlane i mięso na lokalnych rynkach. Stały się zależne od tworzenia lokalnych rynków zbytu dla swoich produktów rolnych, których regulacja nie leży w interesie USDA.
Wielu takich rolników utrzymuje się z jednego źródła dochodu, często pochodzącego od kobiet w rodzinie, aby spłacać kredyty, opłacać ubezpieczenie zdrowotne i na życie oraz utrzymywać konta bankowe dzięki pracy poza gospodarstwem – najczęściej na gorzej płatnych stanowiskach, ponieważ takie są dostępne w okolicy. Drugi partner w takich układach zajmuje się gospodarstwem i jest odpowiedzialny za zapewnienie energii w postaci drewna opałowego, jaj, produktów rolnych, hodowli i sprzedaży niszowych zwierząt gospodarskich, a także mięsa, często pochodzącego z polowań. Albo mężczyzna pracuje poza gospodarstwem w zawodach rzemieślniczych, a kobieta zajmuje się gospodarstwem w dni powszednie. Często dzieci uczą się w domu, kładąc nacisk na naukę zawodu i tradycyjne wartości rodzinne. Tak wygląda współczesny gospodarz, a ruch ten szybko się rozwija.
Coroczny spis rolny USDA jest najbardziej kompleksowym badaniem rolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Nie obejmuje on jednak w pełni małych gospodarstw o niskiej sprzedaży oraz gospodarstw, które nie uczestniczą w programach. Liczba gospodarstw, które nie zostały uwzględnione, zmienia się każdego roku i w zależności od regionu, ale w przypadku najmniejszych gospodarstw USDA szacuje, że odsetek niedoszacowanych gospodarstw wynosi prawie 30%. Szczerze mówiąc, uważamy, że liczba ta jest znacznie wyższa. Żadne małe gospodarstwo nie ma interesu w zgłaszaniu swojej działalności rządowi Stanów Zjednoczonych.
Weźmy na przykład sprzedaż jaj z małych gospodarstw rolnych lub jaj z przydomowego chowu na własny użytek. Służba Inspekcji Zdrowia Zwierząt i Roślin (APHIS) USDA wspiera, a czasem wymaga, losowej lub opartej na ryzyku kontroli zarówno drobiu hodowlanego, jak i przydomowego we wszystkich 50 stanach. Deklarując, że hoduje się kurczaki przydomowe, rząd może zapukać do drzwi, pobrać próbki, a następnie, jeśli którekolwiek ptaki uzyskają wynik pozytywny, całe stado zostanie zabite. Niektóre stany wymagają nawet rejestracji drobiu hodowanego w przydomowych gospodarstwach. W niektórych stanach nawet w przypadku zakupu kilku piskląt w sklepie detalicznym rejestrowane są nazwiska i adresy nabywców. Wystarczy zajrzeć do niemal każdej grupy poświęconej drobiowi w mediach społecznościowych, aby przekonać się, że praktycznie nikt nie chce być częścią tego systemu.
Jakie są wyniki miliardowych wydatków poniesionych w ciągu ostatnich dwóch lat na walkę z ptasią grypą? Od 2024 r. do lipca 2025 r. (ostatni przypadek zgłoszono w lutym 2025 r.) w Stanach Zjednoczonych odnotowano łącznie 70 potwierdzonych i prawdopodobnych przypadków ptasiej grypy H5N1 u ludzi, w tym jeden śmiertelny – osoba z wieloma chorobami współistniejącymi zmarła z powodu H5N1, ale najprawdopodobniej nie z powodu H5N1. Zabito ogromną liczbę kurcząt, co miało negatywny wpływ na małych rolników produkujących drób i jaja dla amerykańskich konsumentów.
Prawo do prywatności musi być chronione poprzez unikanie ingerencji rządu w nasze ziemie, nasze sprawy i nasze zwierzęta gospodarskie. Dlatego wielu małych rolników unika nadmiernej ingerencji rządu, nie zgłaszając swojej działalności rolniczej. W ten sposób gospodarstwo domowe stało się siłą oporu przeciwko tyranii rządowej.
Musimy wierzyć w wolny rynek i amerykańskie wartości. Można zaufać drobnym rolnikom, że będą monitorować zdrowie swoich zwierząt i innych produktów rolnych. Miejmy wiarę w zdolność Amerykanów do podejmowania świadomych decyzji dotyczących swojego zdrowia, jeśli mają dostęp do prawdziwej żywności oraz rzetelnych informacji na temat prawidłowego odżywiania.
Dr Robert W. Malone
1 USDA – ang. United States Department of Agriculture – amerykański odpowiednik ministerstwa rolnictwa.
2 Znakomity opis skutków tych zjawisk znaleźć można w książce Joela Salatina „Rolnictwo, zawód przyszłości” tł. Jan Fijor, Jan Krawczewski, Fijor Podolski Press, Warszawa 2026.
Patroni wydarzenia: