W trzecim odcinku relacji z targów Land Investment Expo w Des Moines w stanie Iowa, omawiam dwóch kolejnych prelegentów. Czwarta i ostatnia część tej serii po weekendzie
Ron Diamond jest założycielem i prezesem Diamond Wealth, firmy konsultingowej obsługującej około 150 „rodzinnych biur inwestycyjnych”. Rodzinne biuro inwestycyjne to eufemistyczny sposób na powiedzenie „jesteśmy bogaci do obrzydzenia, stąd chcemy gdzieś zainwestować nasze pieniądze”. Kiedyś w tej grupie znajdowali się tylko Rockefellerowie, Carnegie i kilka innych znanych nazwisk, dzisiaj jednak, wraz z rosnącą dysproporcją majątkową, grupa bogatych do obrzydzenia szybko się powiększa.
Około 68 procent biur rodzinnych powstało dopiero od 2020 roku. Aby zostać taki biurem, trzeba mieć majątek o wartości co najmniej 1 miliarda dolarów. Obecnie wszystkie amerykańskie biura rodzinne dysponują łącznie kapitałem własnym w wysokości 10 bilionów dolarów. W ciągu najbliższych 10 lat liczba ta ma wzrosnąć do 124 bilionów dolarów.
Najciekawsze w tych ogromnych pieniądzach jest to, że są one cierpliwe. Różnią się całkowicie od agresywnych funduszy podwyższonego ryzyka, kapitału inwestycyjnego (venture capital) czy innych tego typu instytucji. Duże pieniądze, to przeważnie zamożne wielopokoleniowe rodziny, które chcą wykorzystać swoje pieniądze na dobre cele. Oni są już bogaci i nie muszą osiągać wysokich zysków. Stąd ten spokój i cierpliwość. Rodziny wchodzą i wychodzą z tej kategorii. Tylko 5 procent rodzinnych biur – mówił prelegent - przetrwa cztery pokolenia. Około 70 procent nie przetrwa dwóch. Ludzie nieustannie wchodzą i wychodzą z tej kategorii, ale jej znaczenie rośnie, ponieważ bogaci stają się bogatsi, w czasie gdy biedni są coraz biedniejsi.
Ron powiedział, że do minionego nie sądził, iż kiedykolwiek spotka rolnika. Dorastał w środowisku nowojorskich banków inwestycyjnych i funduszy inwestycyjnych. Tymczasem ostatnio grunty rolne, które są jednym z najlepszych zabezpieczeń przed inflacją, pojawiają się nagle na radarach biur rodzinnych jako dobre miejsce inwestycji. Zmieni to zasadniczo strukturę własności gruntów rolnych w przyszłości, ponieważ zamiast trafiać do innych rolników lub indywidualnych nabywców, coraz więcej nieruchomości będzie przejmowanych przez biura rodzinne.
Więcej rolników będzie dzierżawić i zarządzać gruntami, które nie mają właściciela indywidualnego.
Uwaga Joela Salatina: Około 35 lat temu mój mentor Allan Nation, założyciel Stockman Grass Farmer, powiedział mi, że Stany Zjednoczone przechodzą na europejski model rolnictwa, w którym bogaci posiadają ziemię jako mechanizm ochrony ekonomicznej, a rolnicy zarządzają nią jako mechanizmem ofensywnym służącym pomnażaniu bogactwa. Dlatego rolnicy, którzy wiedzą, jak zarabiać na ziemi, będą już wkrótce bardzo poszukiwani.
OK, następnym mówcą był Ed Yardeni, prezes Yardeni Research Inc. nazywany zwykle „Wróżbitą z Wall Street”. „Nie sądzę, abyśmy mieli recesję” – powiedział na powitanie.
„Przewiduję, że do końca dekady indeks S&P osiągnie poziom 10000 punktów1”. Nie pozwól, aby Twoje poglądy polityczne wpływały na Twoje inwestycje. Gdybyś w 1920 roku był przygnębiony I wojną światową i grypą hiszpańską, przegapiłbyś szalone lata 20. „Byłem trzykrotnie żonaty i mam pięcioro dzieci, więc chyba jestem optymistą”.
Pokolenie wyżu demograficznego to najbogatsze pokolenie emerytów w historii, posiadające aktywa o wartości 85 bilionów dolarów, z czego większość stanowią spłacone już nieruchomości. Dlatego prezydent Trump stara się pobudzić sprzedaż nieruchomości, aby te pieniądze ponownie zaczęły krążyć w obiegu.
W latach 60. technologia stanowiła zaledwie 10 procent wydatków krajowych; obecnie jest to 60 procent i będzie napędzać gospodarkę w przyszłości. Produktywność powraca w wielkim stylu. W zawodach, których nie zastąpi sztuczna inteligencja, występuje niedobór. Kampania Trumpa przeciwko przewodniczącemu Fed Jerome'owi Powellowi przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego. To głupie posunięcie.
Cła wprowadzone w ślad za ustawą Smoot-Hawleya spowodowały wielki kryzys. Fakt, że nie popadliśmy jeszcze w kryzys pomimo tego, co przeszliśmy w ciągu ostatnich pięciu lat, świadczy o odporności naszej gospodarki. To są wciąż dobre czasy. Od lat 80. ludzie krzyczą o załamaniu gospodarczym z powodu deficytu, ale to się nie wydarzy – wieszczy wróżbita.
Japoński rynek obligacji rośnie: to oni mają kłopoty. Obcokrajowcy nadal kupują amerykańskie papiery wartościowe po normalnych stawkach; dolar jest stabilny, a Stany Zjednoczone nadal uważane są za bezpieczną przystań dla majątku. Trochę złota w portfelu to bardzo dobra rzecz. Studia są absurdalnie drogie. Nie ma powodu, by obniżać stopy procentowe, dopóki wydatki konsumentów rosną.
Niech dobre czasy trwają. Czy naprawdę jesteśmy szczęśliwi?
Wasz sprawozdawca:
Joel Salatin
16 stycznia 2026
1 W chwili gdy piszemy te słowa wksaźnik S&P500 wita się z poziomem 7000 dol.